domki dla Barbie domy dla lalki Barbie
domki dla lalek z drewna wyposazenie domku lalek
akcesoria do domku dla lalekwiktoriański domek dla lalekdrewniane domy dla lalekkolekcjonerski domek dla lalekkolekcjonerskie domki dla lalekwiktorianski domek dla lalek
meble dla lalek
domy dla lalek
 
domy dla lalek Barbie

CIASTKO Z WIŚNIĄ
 
Wspaniały tutorial Gosi Suchodolskiej, pokazujący jak zrobić realistyczne ciastko "drożdżowe" z modeliny.
domy dla Barbie
 
drewniane domki dla lalek

LATO W MUZEUM
 
Przygotowaliśmy ofertę wakacyjną dla dzieci, które spędzają lato w mieście lub przyjadą do stolicy aby poznać zabytki i muzea Warszawy. Wśród letnich wycieczek nie może zabraknąć wizyty w naszym niezwykłym, tajemniczym i inspirującym Muzeum!
historia domków lalek
domek lalek

Znamy już wyniki konkursu MÓJ WYMARZONY DOMEK DLA LALEK
 
Dziś ogłaszamy listę autorów nagrodzonych i wyróżnionych prac. Oficjalne ogłoszenie wyników już 1 czerwca o 12:00 w Muzeum Domków dla Lalek w Warszawie!
domki lalek
tradycyjny dom dla lalek

OGÓLNOPOLSKI KONKURS PLASTYCZNY DLA DZIECI I MŁODZIEŻY
 
MÓJ WYMARZONY DOMEK DLA LALEK! Zapraszamy dzieci i młodzież w wieku 6 - 16 lat do przesyłania swoich prac plastycznych!
domy dla Barbie
kolekcjonerskie domy dla lalek


 

GALERIA DOMKÓW DLA LALEK I ICH WYPOSAŻENIA


Wiele zabytkowych i kolekcjonerskich domków dla lalek zachwyca nie tylko swym wyglądem, kunsztem wykonania czy pomysłowością twórców. Czasem historia ich powstania, tajemnica otaczająca domek jest równie piękna i fascynująca.

Zapraszamy do bliższego zapoznania się z wybranymi domkami, kolekcjami czy miniaturami. Dziękujemy właścicielom eksponatów za pomoc i udostępnienie zdjęć do naszej GALERII DOMKÓW DLA LALEK I ICH WYPOSAŻENIA.

Więcej informacji o muzeach i miejscach w których można obejrzeć domki dla lalek i lalkowe miniatury, znajdziecie w dziale NIEZBĘDNIK .





dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses
 
dollshouses

KOLEKCJA ANETY POPIEL-MACHNICKIEJ

Już niedługo w stałej ekspozycji Muzeum Domków dla Lalek w Warszawie.

Aneta Popiel-Machnicka - reżyser filmowy i scenarzysta, od ponad 10 lat kolekcjonuje i restauruje razem ze swoimi dziećmi stare domki dla lalek, jest prekursorką propagowania tego wdzięcznego hobby w Polsce. Jej kolekcja, największa w tej części Europy, liczy obecnie blisko 100 domków, pokoi, sklepów i łazienek dla lalek i cały czas się powiększa. Zbiór jest nieustannie prezentowany na wystawach czasowych w muzeach całej Polski. W 2016 r. domki osiądą na stałe w Muzeum Domków dla Lalek w Warszawie.

A oto co sama autorka kolekcji mówi o swojej pasji:

Stare domy dla lalek stanowią zaskakująco trafne spojrzenie na świat, są swoistymi stop-klatkami czasów, w których zostały stworzone. Można poprzez nie prześledzić wiele aspektów życia - nie tylko codzienność; udogodnienia następujące w pracach domowych, zmiany zachodzące w gustach, technologiach, meblarstwie i wystroju wnętrz ale nawet stopniowe zmiany społeczne mające miejsce w strukturze klasowej.

Te miniaturowe budowle mają w sobie jakiś niezwykły czar, który powoduje, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Dlatego domy lalek są tak cenione zarówno przez historyków i badaczy kultury, socjologów i psychologów, scenografów i projektantów jak i przez kolekcjonerów. Oraz oczywiście przez dzieci. Małe i te całkiem dorosłe.

Urzeczenie przy pierwszym – zazwyczaj przypadkowym zetknięciu z życiem w miniaturze, u wielu osób przeradza się czasem w pasję i wielką miłość. Jeśli masz jakiekolwiek uzdolnienia manualne - samo oglądanie maleńkiego świata szybko przestaje wystarczać. Zaczynasz myśleć o Własnym Domku dla Lalek.

Wyciągasz ze strychu domek po swojej babci, adaptujesz nocną szafkę albo kupujesz gotowy zestaw do samodzielnego montażu. Zaczynasz patrzeć na świat i otaczające cię przedmioty z zupełnie innej perspektywy.


RZECZYWISTOŚĆ NIERZECZYWISTA

Czyli, gdy uwiedzie cię czar Domów Lalek...


Każdy przedmiot rozbierasz w myślach na części i oceniasz pod kątem przydatności do przerobienia na „coś” do domku lalek. Z czujnością obserwujesz swoje otoczenie, grzebiesz w serwisach aukcyjnych i sklepikach typu second-hand. To tu znajdujesz prawdziwe skarby za symboliczną złotówkę. Przydać może się wszystko, co ma jakikolwiek „domkowy potencjał” - bambusowa podkładka pod talerz, jedwabna apaszka w drobny wzorek, niechciana przez nikogo, wyblakła i niemodna już, babcina pasmanteria.

Nie pozwalasz znajomym wyrzucać żadnych szpargałów, dopóki ty ich nie przejrzysz a w markowej perfumerii poważnie zastanawiasz się nad kupnem wody toaletowej o nieznośnym dla ciebie zapachu- tylko dlatego, że ozdobna nakrętka była by idealnym żyrandolem.

Na hasło „stare rupiecie” czujesz, że twoje serce zaczyna szybciej bić. Podczas wycieczki, rzucona przez kogoś od niechcenia wzmianka o pchlim targu wywołuje gonitwę myśli, drżenie rąk i nerwowe przeliczanie zasobów portfela.

Po udanym polowaniu, unosząc się lekko nad ziemią, ściskasz pod pachą zawiniątko ze zniszczoną zabawką, która ponad 30 lat czekała właśnie na Ciebie z nadzieją, że przywrócisz ją do życia.

W Twojej wyobraźni powoli krystalizuje się wizja twojego Idealnego Domku.

Leciwa broszka z zagubioną dawno kameą, po wklejeniu maleńkiej reprodukcji będzie świetnym obrazem do salonu. Srebrny, filigranowy guzik – jest wprost idealny by zrobić z niego wytworną paterę.

Pretensjonalna podkładka pod szklankę - po odpowiednim przycięciu będzie służyła za całkiem gustowną korkową tablicę w miniaturowym biurze, zaś kawałek pożółkłej koronki zostanie wkrótce przepyszną firaną w wiktoriańskim oknie.

Zamykasz oczy, puszczasz wodze fantazji i zachłannie urządzasz, planujesz i przerabiasz dziesiątki wnętrz. Edwardiański hotelik z przytulną recepcją i przeszklonym zimowym ogrodem. Średniowieczna, pokryta kurzem i pajęczynami komnata w dawno opuszczonej wieży. Uroczy elfi domek w wydrążonym konarze i tradycyjna piekarnia wygodnie urządzona w... drewnianym chlebaku. Realizacja tych planów w skali 1:1 była by dla ciebie zwyczajnie niemożliwa. W skali 1:12 – ogranicza cię tylko wyobraźnia i brak umiejętności naginania czasoprzestrzeni.

Przy odrobinie szczęścia swoją pasją zarażasz domowników. Dziadek okazuje się być niespełnionym elektrykiem, z zapałem projektuje układ kabelków i precyzyjnie lutuje elementy twojego domkowego oświetlenia. Własny i niechętny dotąd do majsterkowania mąż - na Gwiazdkę kupuje ci profesjonalną wyrzynarkę i już następnego dnia rano zamyka się z nią w garażu. Kiedy w końcu przychodzi na śniadanie- opowiada tylko o tym jaki patent wymyślił na wycinanie otworów w sklejce. W okolicach obiadu pyta kiedy masz imieniny i czy nie jest ci przypadkiem potrzebny komplet narzędzi precyzyjnych.

Ku ogromnemu zdumieniu wszystkich, twoja teściowa wyciąga z piwnicy swoje stare, dziecięce krosno i tka dla ciebie uroczy gobelin – całe 7 na 10 cm. Okazuje się też, że w młodości robiła sznurkowe makramy. Zamawiasz dwie i jeszcze wiszącą osłonkę na doniczkę. Córeczka z zachwytem pomaga przycinać babci supełki a niewielki wzrost nie przeszkadza jej w zostaniu specjalistką od malowaniu sufitów, dachów i kominów. Syncio, choć ma dopiero 4 latka okazuje się być mistrzem cierpliwości w układaniu na domkowej podłodze szachownicy z czarnych i białych, centymetrowych kafelków. Ty kwitniesz i chwilami czujesz się spełniona jako prawdziwy Inwestor. Cała rodzina współpracuje i ma wspólny cel. W życiu byś nie pomyślała, że praca nad domkiem tak bardzo was zjednoczy.

Jeśli zarażenie (na razie) nie nastąpiło i na placu boju czujesz się jednak samotnie – nic nie szkodzi, ma to swoje niewątpliwe plusy- nikt ale to nikt nie wtrąca się w twoje miniaturowe wizje.

Zdaną tylko na siebie i ewentualnie pobliskiego szklarza (szybek do okien jednak sama nie przytniesz) - czeka cię ciągłe uzupełnianie wiedzy z przeróżnych dziedzin, o których istnieniu dotychczas nie do końca zdawałaś sobie nawet sprawę.

Wkrótce samodzielnie i bez żadnego przymusu przebrniesz przez kilka tomów historii sztuki, zwłaszcza architektury i wystroju wnętrz. Nie wiadomo kiedy zrobisz wieczorowy, domowy fakultet z materiałoznastwa; na drodze eksperymentów dojdziesz do tego, że butaprenem najlepiej kleić na ciepło i zaczniesz w końcu rozróżniać napięcie od natężenia. Polubisz też zapach kalafonii.

Tiurniura czy krynolina? Z czasem historia ubioru nie będzie kryła dla ciebie tajemnic. Z przyjemnością pójdziesz do kina po raz trzeci na ten sam film historyczny- tylko po to by popatrzeć na kostiumy z interesującej cię epoki, a badanie życia społecznego i zgłębianie zasad funkcjonowania domu mieszczańskiego w XIX wieku stanie się nieoczekiwanie twoim nowym hobby. Zaczniesz trochę żałować, że żyjesz w czasach gdy kredens jest tylko pojemnym meblem na zastawę stołową a nie pełnym gwaru służby -roboczym pokojem między kuchnią a jadalnią.

Burzysz wśród znajomych obraz domów lalek jako zabawki dla rozpieszczonych małych bogaczy, pokazując im znalezione w internecie zdjęcia starych, muzealnych bieda-pokoików urządzonych w skrzynkach po warzywach. Opowiadasz o funkcjach edukacyjnych miniaturowych kuchni norymberdzkich i włoskich maleńkich klasztorów. Rośnie Twój głód wiedzy o świecie miniatur.

Ściągasz z zachodu pierwszy album o domkach, jakiś niedrogi, popularny przewodnik dla początkujących hobbystów. Otwierają ci się oczy na zupełnie nowe miniaturowe światy. Dochodzisz do wniosku, że tę zimę przechodzisz w starych butach i kupujesz trzy kolejne, tym razem bardziej specjalistyczne wydawnictwa dla kolekcjonerów i konserwatorów starych przedmiotów. Głodna wiedzy z coraz większym zaciekawieniem przeglądasz zdjęcia wiekowych domków lalek i czytasz, czytasz, czytasz.

Powoli zaczynasz zauważać charakterystyczne cechy poszczególnych modeli i nagle z pośród anonimowych dotychczas wytwórców zaczynasz z satysfakcją rozróżniać poszczególnych producentów domków, mebelków i wyposażenia, a także małych lalek. Niektóre manufaktury stają się twoimi ulubionymi - jedne cenisz za kunszt, inne za stylowy design. Kategorycznie stwierdzasz, ze dawne, nawet masowo produkowane domki zostały zaprojektowane przez artystów i są po prostu gustowne. Eleganckie. Urocze. No i solidne. Zastanawiasz się jak zostanie ukształtowany gust współczesnych dziewczynek otoczonych tandetnie wykonanymi plastikowymi, różowo-brokatowo-złotymi wytworami domko-podobnymi.

Coraz bardziej wyrobiona w temacie - dostrzegasz potworne braki w Twoim Pierwszym Domu Lalek. Mądrzejsza o wiele doświadczeń rozpoczynasz realizację Drugiego. Który będzie oczywiście Doskonały. Nie wiesz jak i kiedy- kuchnia w twoim domu zmienia się w pracownię, Trzeci Domek zostaje (tymczasowo, czyli na wieki) ustawiony w przedpokoju, a Czwarty w miejsce szafki z telewizorem. Przy dziesiątym rozmyślasz nad zasadnością wzięcia kredytu na większe mieszkanie. Zastanawiasz się też, czy Pierwszy Domek uroczyście spalić, czy ponownie przerobić; bo w jego przypadkowym, dość swoistym eklektyźmie przestajesz dostrzegać jakikolwiek czar. Na szczęście nie masz czasu się nim zająć i już kolejnej jesieni, wyciągnięty ze schowka podczas porządków - Pierwszy Dom wydaje ci się być niezwykle autentyczny i uroczy w swej nieporadności.

Odkrywasz też świat pobudzających wyobraźnię ręcznych robótek i w zdumienie wprowadzają cię niezliczone talenty własnych rąk, które w tajemniczy i (co ważne) szybki sposób zamieniają zwykłe wykałaczki, wstążki i stare blaszki we fragmenty rzeczywistości nierzeczywistej.

Zawsze więc nosisz ze sobą małe pudełeczko a w nim jakąś mini - robótkę. Zazwyczaj takich pudełeczek z domkowymi drobiazgami do wykończenia masz na podorędziu kilka. To płaskie - po czekoladkach, świetnie nadaje się do przechowywania kawałka kanwy, na której wełną wyszywasz wenecki dywanik nowo odkrytym przez ciebie ściegiem gobelinowym. W podłużnych, prostokątnych pojemnikach na kanapki wozisz ze sobą podniszczone laleczki, a wraz z nimi stare koronki, jedwabne nici i maleńkie składane chińskie nożyczki rodem z PRLu (te wygodne, niebywale ostre nożyczki to jeden z twoich największych skarbów narzędziowych). Misterna naprawa maleńkiej sukni może zająć nawet kilka godzin.

Kiedy ktoś pyta - kiedy ty znajdujesz na to wszystko czas? - wzruszasz ramionami. Podczas trzygodzinnej podróży pociągiem można wyczarować stos haftowanych poduszek lub całą rodzinkę filcowych misiaków, które ozdobią miniaturową kanapę. W poczekalni do lekarza świetnie szydełkuje się maleńkie serwetki. Babskie ploteczki przy kawie stanowią wymarzone tło do nawlekania koralików z których powstanie balowa torebeczka.

Ktoś pisze do ciebie mail, że masz naprawdę piękne hobby. Zgłasza się do ciebie starszy pan, z pytaniem, czy mogłabyś odtworzyć w miniaturze pokój jego dzieciństwa. Ktoś anonimowy przysyła ci paczkę ze starymi mebelkami. W środku znajdujesz list- „U Pani będzie im lepiej”.

Gdy przyjedzie do was dawno nie widziany znajomy, którego darzysz wielkim szacunkiem a który nic nie wiedział o twojej pasji; kiedy już z rosnącym zaciekawieniem obejrzy wszystkie twoje domki, wysłucha anegdotek o ich zdobywaniu i przywracaniu do życia, kiedy w trochę krępującym milczeniu wypijecie kawę a on w końcu powie - Wiesz co, jesteś takim Małym, Wspaniałomyślnym Panem Bogiem. Tworzysz nowe, pełne życia światy i ratujesz od zapomnienia zabawki, które ktoś, kiedyś, bardzo kochał.... - reześmiejesz się i odwrócisz z zakłopotaniem wzrok.

A potem w nocy - będziesz długo leżeć w łóżku i zastanawiać się nad tym, co powiedział.

Nigdy o tym tak nie myślałaś.





domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek
 
domki dla lalek

MON PLAISIR - około 1704-1751

Własność Zbiorów Muzeum Pałacowego w Arnstadt.

Arnstadt – jedno z najstarszych niemieckich miast, ze względu na swe położenie zwane często „bramą do Lasu Turyńskiego” słynie z pamiątek po Janie Sebastianie Bachu oraz z nie mającej sobie równej w całym świecie, przepięknej i zachwycającej kunsztem wykonania, niezwykłej kolekcji stworzonej przez księżną Augustę Dorotheę von Schwarzburg - Arnstadt's (1666-1751).

Kolekcja ta, będąca dziś klejnotem historii kultury została przez właścicielkę nazwana "Mon Plaisir" - "Moja przyjemność" i przedstawia życie późnobarokowego miasta zatrzymane w 82 różnorodnych scenach. Występuje w nich ponad 350 starannie wykonanych woskowych lalek. Każda z nich jest zindywidualizowana i za pomocą stroju oraz akcesoriów ma wyraźnie zaznaczoną funkcję i przynależność do klasy społecznej.

Scenki do dziś stanowią bardzo cenne źródło informacji o tym, jak funkcjonowało życie dworskie oraz jak wyglądały warunki pracy różnych warstw mieszczańskich w pierwszej połowie XVIII wieku. Możemy przyjrzeć się typowym, używanym ówcześnie narzędziom i zobaczyć jak świadczyli swe usługi krawiec, szewc czy fryzjer a także obejrzeć zaplecza pracowni osiemnastowiecznych rzemieślników – tokarza, tkacza, bednarza, rzeźnika i wielu, wielu innych. Na targu pełnym kupców, przekupek i przechodniów dostrzeżemy obnoszących swe małe warsztaty ostrzycieli czy druciarzy, a także małą objazdową trupę cyrkowców. W mieście lalek księżnej Augusty Dorothei nie mogło zabraknąć teatru, zajazdu a nawet sądu i licznych przedstawień scen z życia religijnego.

Ponad 1/3 epizodów ukazuje życie dworskie – zarówno to oficjalne, reprezentacyjne (spotkania towarzyskie) jak i sceny intymne, domowe (matka w połogu, garderoba i zabiegi upiększające dam) aż do pokazania jak funkcjonowały stajnie, pralnie oraz różne zaplecza – w tym kuchenne i logistyczne pałacu książęcego. Co ciekawe, przeprowadzone ostatnio badania pozwoliły ustalić iż prawdopodobnie wiele lalek powstało w klasztorze Urszulanek w Erfurcie i że są one wiernymi portretami osób z otoczenia księżnej.

Księżna Augusta Dorothea zostawszy w młodości bezdzietną wdową i mimo wynikających z tego piętrzących się problemów – również prawnych i finansowych - przez ponad 35 lat, za pomocą okolicznych, bezimiennych dziś rzemieślników oraz właśnie Sióstr Urszulanek tworzyła z pasją swoją wizję miasta lalek – pozwalając by dziś „jej przyjemność” stała się również przyjemnością dla naszych oczu i umysłów.

W 1765 roku, czternaście lat po śmierci księżnej, zamek w którym mieszkała i tworzyła został sprzedany i przeznaczony do rozbiórki. Niesamowita kolekcja -częściowo zniszczona złymi warunkami przechowywania i brakiem konserwacji – przechodziła różne koleje losu by w końcu w 1931 stać się częścią zbiorów Muzeum Pałacowego Arnstadt.

Na zdjęciach zbiory Muzeum Zamkowego w Arnstadt
Kolekcja lalek "Mon Plaisir", pierwsza połowa XVIII wieku

Fragment targu miejskiego, fot: Detlef Marszałek
Pracownia tkacza, fot: Detlef Marszałek
Spotkanie wieczorne, fot: Detlef Marszałek
Rzeźnia, fot: Frank Mihm
Salon pałacowy z porcelaną, fot: Detlef Marszałek
Salonik muzyczny, fot: Detlef Marszałek
Kuchnia pałacowa, fot: Detlef Marszałek
W garderobie, fot: Frank Mihm
Powrót z polowania, fot: Detlef Marszałek
Muzycy. fot: Detlef Marszałek


Więcej informacji na stronie Zbiorów Muzeum Pałacowego w Arnstadt.

APM




domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii
 
domek dla lalek Królowej Marii

DOM DLA LALEK KRÓLOWEJ MARII - 1920

WłasnośćKolekcji Królewskiej na Zamku Windsor w Londynie.

Jest jednym z najsłynniejszych i najpiękniejszych miniaturowych domów jakie kiedykolwiek powstały. Swoją sławę zawdzięcza nie tylko niebywałemu kunsztowi artystów i rzemieślników, którzy wspólnie wykonali dom, ale również romantycznej historii swego powstania.

Był rok 1920, Wielka Brytania powoli dochodziła do siebie po wstrząsie jaki spowodowała I wojna światowa. Poddani Królowej Marii (która była babcią obecnie panującej Elżbiety II), chcieli podziękować jej za oddanie jakie okazała zwykłym ludziom podczas tych ciężkich czasów. Kuzynka Królowej - księżniczka Maria Louise wpadła wówczas na pomysł, by stworzyć miniaturową replikę Zamku Windsor, która była by nie tylko niezwykłym prezentem, ale przede wszystkim niesamowitym dokumentem historycznym na temat życia rodziny królewskiej w ówczesnej epoce.

Zaproszony przez pomysłodawczynię do współpracy wybitny architekt tamtego okresu – Sir Edwin Lutyens opracował szczegółowy projekt miniaturowego domu (który w efekcie nie był kopią Zamku Windsor, ale „domem idealnym dla wyższych sfer”), księżniczka zaś zajęła się sprawami organizacyjnymi. Zaczęła od tego, iż osobiście napisała listy do najznamienitszych artystów, rzemieślników i producentów angielskich, inicjując ich udział w wyposażeniu zamku. Za obowiązującą przy budowie domu obrano skalę 1:12.

Przez ponad 3 lata elementy domu były konstruowane w pracowni Lutyensa przy ulicy Mansfield, a następnie, w 1924 przeniesione i złożone w Pałacu Sztuki w Wembley. W latach 1924-25 Queen Mary's Dolls' House był pokazywany szerokiej publiczności na British Empire Exhibition w Olimpii, a dochód z wystawy został przekazany Królowej na fundusz charytatywny. W lutym 1925 dom został na stałe zainstalowany w Winstor Castel, gdzie jest eksponowany do dziś.

Dom ma ponad metr wysokości i można go oglądać ze wszystkich stron, dzięki kurtynowo unoszonej fasadzie. Luksusowo wyposażone pokoje wykonała firma specjalizująca się w modelarstwie specjalistycznym - Twining Modele Northampton oraz kilkadziesiąt przedsiębiorstw z różnych branż. Wykonano wierne kopie Winstorskich sztukaterii, tapet, dywanów, zasłon i mebli, a także porcelany, sztućców i wyposażenia kuchni, pralni, warsztatów i ogrodu.

Każde z pomieszczeń jest urządzone z dbałością o najmniejsze detale. W łazience znajdziemy maleńki, rozwijany papier toaletowy i ozdobione haftem ręczniki, oraz imitacje kosmetyków. Szczoteczki do zębów wykonane zostały z kości słoniowej i mają prawdziwe, najdelikatniejsze włosie z wewnętrznej części koźlego ucha. Kurki w kranach są ruchome, a instalacja wodna i elektryczna pracuje jak prawdziwa – działa nawet spłuczka w kilkucentymetrowej toalecie. Żyrandole ozdobiono czeskimi kryształami Bohemia.

Miniaturowe meble wykonane są zgodnie z wszelkimi prawidłami sztuki stolarskiej- np. szuflady mają łączenia na „jaskółczy ogon”, a ozdoby, złocenia i intarsje zachwycają precyzją wykonania. Materace w łóżkach, pościele (również te wypełniające szafy), koce, serwetki i poduszki – wszystko jest idealną, prawdziwą repliką normalnych przedmiotów codziennego użytku, a także tych niezwykłych - jak insygnia królewskie do których wykonania użyto prawdziwych kamieni szlachetnych. Dom ozdabiają grafiki i obrazy- dzieła artystów- miniaturzystów.

Jednym z najciekawszych miejsc jest biblioteka, która zawiera księgozbiór ponad 200 niezwykłych, oprawionych w skórę książek, przygotowanych przez firmę Sangorski & Sutcliffe. Znani autorzy zostali poproszeni przez księżniczkę Maria Louise o wniesienie wkładu w budowaną replikę, w postaci własnych prac. Tak wielcy pisarze jak Joseph Conrad, Robert Graves, Aldous Huxley czy Arthur Conan Doyle własnoręcznie wypełnili kartki miniaturowych stron swoimi utworami, a znane postaci sceny i ekranu, słynni wojskowi i politycy złożyli w książkach swoje autografy. Co ciekawe, autorem który ponoć odmówił wzięcia udziału w przedsięwzięciu był George Bernard Shaw. Ekslibrysy dla każdej z książek zaprojektował i wykonał twórca rysunkowej postaci Kubusia Puchatka- Ernest Shepard

W piwnicy leżakują miniaturowe butelki oznakowane etykietą Chateau Margaux, profesjonalnie zakorkowane i zawoskowane. W spiżarni, obok warzyw i owoców, mąki, kasz i cukru znajdziemy czekoladki Chocolates Fry, herbatniki McVitie, cukierki w szklanych słojach i marmolady Frank Cooper’s obwiązane zgodnie z oryginałem szarym papierem i sznurkiem.

Przestronny garaż zajmują; miniaturowy rower z działającymi hamulcami, motocykl z koszem marki Rudge, siedmiomiejscowy limuzyna Rolls Royce, Landaulet, Vauxhall, otwarty Sunbeam i dwa Daimlersy. Na każdym z samochodów jest ręcznie namalowany herb królewski.

Ogród wyłożony jest strzyżonym zielonym aksamitem, i ozdobiony klombami, ławkami i rzeźbami. Znajdziemy tu również narzędzia ogrodnicze, motyle, a nawet mikroskopijnego ślimaka.

Przy budowie domu Królowej Marii Teck, pracowało ponad 70 osób. Wiele z nich zginęło w wyniku działań II wojny światowej. Ta wspaniała miniatura jest nie tylko niezwykłym dokumentem historii, ale także hołdem dla jej twórców i ich talentu.

APM
tłumaczenie: Monika Matykiewicz / Frog Translation


 

THE NUREMBERG HOUSE - 1673

Własność V&A Museum of Childhood w Londynie.

Dom ten wykonany w Norymberdze w 1673 roku, zgodnie z datą wyrytą na kominie domu, jest najstarszym domem z kolekcji Muzeum Zabawek w Londynie.

Był on własnością zamożnej rodziny, która mogła sobie pozwolić na zlecenie wyspecjalizowanym rzemieślnikom wykonanie miniaturowych wersji przedmiotów przez nich normalnie produkowanych. Zgodnie z zapiskami, dom ten odgrywał ważną rolę jako pomoc wizualna wykorzystywana w kształceniu dziewcząt w zakresie sztuki prowadzenia domu.

Fascynujące jest jak wiele można się dowiedzieć o rodzinie, dla której wykonany był Dom Norymberski, studiując jego wnętrze. Przykładowo, jednorożec na lewych drzwiach wskazuje na profesję wykonywaną przez pana domu, w tym wypadku był to aptekarz lub chemik. Podobizna Martina Luthera wskazuje na zainteresowanie rodziny religią, podobnie jak modlitewniki, które znajdują się w sypialni. Sam dom jest wygodny, z dobrze wyposażoną kuchnią (na dole po lewej) przystosowaną do podejmowania gości.

AG


MRS. BRYANT'S PLEASURE - 1860

Własność V&A Museum of Childhood w Londynie.

Ten dom jest dobrym przykładem domku dla lalek, który nie miał nic wspólnego z zabawką. Pani Bryant zleciła wykonanie tego domu we wczesnych latach 60tych XIX wieku, chcąc utrwalić wnętrze swojego własnego domu.

W tym celu zleciła rzemieślnikowi profesjonalnie zajmującemu się budową kredensów, wykonanie tego arcydzieła wiernie odwzorowującego realia życia klasy średniej tego okresu. Meble, tapety, nawet porcelana są dokładnie takie jak te używane przez Panią Bryant. Jedynym zaskoczeniem jest kuchnia, znacznie mniejsza od tej, jakiej można by się spodziewać w domu klasy średniej w latach 60tych XIX wieku.

AG


AMY MILE'S HOUSE - 1890

Własność V&A Museum of Childhood w Londynie.

Domek ten, wykonany w 1890 dla małej dziewczynki Amy Miles, przedstawia - w miniaturze - ostatni krzyk mody w dziedzinie wyposażenia i organizacji wnętrz: pokój do bilarda, pokój dziecinny i do nauki.

Prawie całe wyposażenie tego domu jest współczesne i obrazuje jak wyglądało życie zamożnej, światłej rodziny, lubiącej aktywnie spędzać czas w końcu XIX wieku. W pokoju obok kuchni widać rower, a na parterze znajduje się pomieszczenie do gry w bilard. Można też zauważyć kilka nowoczesnych urządzeń mających na celu ułatwienie wykonywania pewnych domowych obowiązków: urządzenie do czyszczenia noży, telefon czy zmiotka do dywanów. W łazience znajduje się gajzer do podgrzewania wody w wannie. Zaskakujący jest fakt, że taki obszerny domek dla lalek ma tylko jedną sypialnię.

AG


THE BOUDOIR - 2007

'The Boudoir' jest porcelanową lalką w skali 1/12 wykonaną przez atystkę Lisę Johnson-Richards. Inspiracją dla tego dzieła była pocztówka z epoki edwardianskiej.

Praca nad 'The Boudoir' trwała blisko trzy tygodnie i obejmowała następujące etapy:
  1. Wylewanie/czyszczenie/rzeźbienie:
    Proces wylewania, czyszczenia i rzeźbienia gliny do pozycji w jakiej miała byc lalka trawał okolo trzech dni. Nogi oraz buty byly relatywnie proste do uksztaltowania i Lisa użyła podstawowych form jedynie delikatnie je modyfikując, tak żeby wygladały realistycznie. Korpus stanowił prawdziwe wyzwanie, z uwagi na sposób w jaki lalka miała się pochylac. Z uwagą i ostrożnością Lisa modyfikowała ułożenie korpusu obawiając się, że glina może nie wypalić się prawidłowo - glina, która była zbyt manipulowana ma tendencję do kruszenia podczas procesu wypalania. Na szczęscie wypalenie się powiodło.

  2. Malowanie:
    Etap malowania zajmuje między 10 a 14 dni. Lisa używa techniki nakładania kolejnych warstw i wypalania między aplikacjami. Jest to dlugi i pracochłonny proces, ale zapewnia bardzo realistyczne rezultaty, co jest dla Lisy najważniejsze.

  3. Ubieranie:
    Proces tworzenia kostiumu może trwac dość długo w zależności od rodzaju lalki i epoki jaką reprezentuje. Lisa szczegółowo studiuje modę każdej epoki, odwołujac się do swojej ciaglę powiększającej się biblioteki.

'The Boudoir' jest modelem specjalnym Lisy na rok 2007 i jedną z krótkiej serii pięciu lalek.

Wiecej informacji na temat Lisy i jej sztuki znajdziecie na stronie internetowej Lisa Johnson-Richards, Miniature Doll Artist and Couturiere.

AG


CARABOSSE DOLLS: Polska Tancerka

'Carabosse Dolls' to seria unikatowych, porcelanowych lalek wykonanych w skali 1/12. Obrazują kobiety z różnych epok, bohaterki popularnych baletów, bajek, filmów czy postaci mitologiczne.

'The Polish Dancer' jest częścią kolekcji prezentującej kulturowe bagactwo Hiszpanii oraz innych regionów świata. Lalka jest ubrana w tradycyjny kostium z regionu Łowicza, oblamowany ręcznie haftowaną jedwabną wstążką.

O Artystce:

Maria Jose Santos rozpoczęła tworzenie lalek w wieku 5 lat, zainspirowana lekcjami plastyki, na których, nauczyla się techniki polerowania, wypalania i szkliwienia porcelany. Obecnie jej dzieła są częścią stałych i czasowych wystaw w muzeach sztuki miniaturowej na calym świecie (m.in. Puppenhausmuseum of Basel, Szwajcaria, Toy & Miniature Museum of Kansas City, USA, Kathleen Browning Miniatures Collection in the Kentucky Gateway Museum Center, USA i innych).

Całą kolekcję Marii Jose Santos można także zobaczyć na stronie Carabosse Dolls.

AG


 
english
domy lalek
MUZEUM DOMKÓW DLA LALEK W WARSZAWIE już otwarte, zapraszamy!
domki lalek z drewna
MUZEUM DOMKÓW DLA LALEK - niezwykłe miejsce w samym centrum Warszawy, w tajemniczych, niedostępnych dotąd dla zwiedzających wnętrzach Pałacu Kultury i Nauki już rozpoczęło swoją działalność.
wyposazenie do domku lalek
muzeum domków lalek